sobota, 5 marca 2016

WIDZIAŁEM CIĘ


Widziałem Cię,
jak szłaś w deszczu za oknem,
a ja, chociaż jestem za tą szybą,
otulony chłodnym odbiciem lustra,
razem z Tobą na nim moknę.
Idź.
Widzę Cię przez spadające krople.
Oprócz chwil,kiedy sen zabiera mi Ciebie,
nie otwieram już nigdy okien,
tak aby wiatr, nie przemówił Twoim głosem.
Więc idź,
a Bóg niech Cię okryje,
parasolem utkanym z białych chmur.
Ja przykleję do szyby,
dotyk spragnionych ciepła ust,
na gorzkie ślady łez,
bo ta woda, to nie jest już deszcz.
Dlatego idź,
nie musisz patrzeć w tamtą stronę.
Oczami zetrę krople z szyb.
I poczekam,
bo sen nie chce wciąż przyjść,
na miłość,którą przyniesiesz mi Ty.
Więc idź,
otulona płaszczem omijaj spojrzenia.
Tyle chwil mamy dla siebie,
w których niebo pozamyka szczęścia,
codzienność ubraną w marzenia.
Więc wciąż idź,
nie uciekaj w samotne życie,
jak spadające krople moich łez.
Będę liczył Twoje kroki,
kiedy przechodzisz za oknem samotnie
i właśnie pada deszcz...
b.szot.