KIEDY KOŃCZY SIĘ ŻYCIE
W twoich słowach czaił się strach,
tak jak w oczach widać mój cień,
ten samotny złowrogi blask.
To nie światło i nie miłość,
to nasz utracony czas.
W twoich ustach brzmiało jak kocham,
nawet gdy nie słychać było nic.
Tylko oddech i zmarszczenie brwi
wskazywały, że też tego chciałaś,
zanim zatrzasnęliśmy drzwi.
W twoich włosach kwiaty zakwitały,
kiedy leżąc pieściłem słowem je.
Chryzantemy w blasku wielkich zniczy
małą istotę nam wskazywały,
zatopioną w śmiertelnej ciszy.
W twoich oczach wiatr suszył łzy,
zanim dotykały mojej dłoni.
Zmieszani i wciąż jakby połączeni,
zaczekamy na tą dziwną postać,
też w takiej ciszy,też uśpieni...
.b.szot.