sobota, 5 marca 2016

SZKLANA KULA


Znalazłem dziwną kulę szklaną.
Taką, w której, gdy ją potrząśniesz,
to wszędzie gwiazdy latają.
A ludzie i zwierzęta,
radośni, szczęśliwi tacy,
wszyscy na twarzach uśmiechy mają.
I poczułem,
że jestem dla nich kimś ważnym,
kto nie odstawi gdzieś w kąt lub róg.
Kimś wielkim,dobrym i kochającym,
kto pokocha tak,jak kocha nas Bóg.
I zacząłem, w tej miłości i obowiązku,
potrząsać mą kulą codziennie.
Patrząc jak w niej życie płynie,
jak wszyscy się śmieją promiennie.
Lecz po pewnym dłuższym czasie,
dostrzegłem z bólem,
z wielkim nieukrywanym strachem.
Że w mojej kuli zaszły zmiany,
że gwiazdy pomieszały się z piachem.
I ludzie już jacyś inni tacy,
zwierzęta głowy spuszczone mają.
I jeszcze coś strasznego z ich oczu wyczytałem,
że oni już na mnie nie czekają.
Że tak potrząsając moją kulą,
patrząc na te latające gwiazdy i piach.
Zamiast miłości i wdzięczności,
wzbudzałem w jej mieszkańcach strach.
Więc odstawiłem ją w końcu
wysoko, na półkę za regałem.
Już nie chciałem nią potrząsać jak przedtem,
nawet patrzeć na nią już nie umiałem.
I po jakimś czasie,
długo to musiało trwać,
gdyż kurz spowił kulę jak jakieś okrycie.
Ujrzałem zdumiony bardzo,
że znowu wróciło tam normalne życie...
b.szot.